|
Dym można przyprawiać rozmaicie, ale to jest moja ulubiona kombinacja.
Kładę
ruszt, na nim mięso, przykrywam drugim pojemnikiem i stawiam na
ogniu albo na elektrycznej płytce (patrz zdjęcia obok); na początku
na dużym płomieniu, ale już po chwili, kiedy spomiędzy pojemników
zacznie wydobywać się wonny dym, przykręcam na mały, uważając, że-
by się nie przypiekło (nie ma oba-wy, trociny nie będą się palić,
a tylko tlić).
Ryba
wędzona na gorąco
Do
przyrządzania opisaną wyżej techniką nadają się w zasadzie wszystkie
ryby - ja najbardziej lubię łososia, turbota, sandacza, ale znakomity
będzie też pstrąg, okoń, karp czy inna dostępna ryba. Musi tylko
być świeża i sfiletowana, bez skóry. Lepiej, żeby filety nie były
zbyt grube, wtedy robią się szybciej i lepiej. Przed położeniem
na ruszcie każdy filet obtaczam w oliwie.
Czas
obróbki cieplnej jest kwestią dość względną. U mnie trwa to zwykle
8-12 minut, ale zależy zarówno od wielkości metalowych pojemników,
rodzaju trocin, jak i grubości fileta.
Czy
ryba jest gotowa, najlepiej sprawdzać przez naciskanie palcem -
powinna być elastyczna, nie za miękka i nie za twarda - z tym że
techniki tej można się nauczyć wyłącznie metodą prób i błędów.
Na
początek, proponuję wyjąć, odkroić plasterek, spróbować i ewentualnie
odłożyć filet z powrotem na ruszt (czasem trzeba dosypać trocin,
gdy okażą się już całkiem zwęglone).
Gotową
rybę po wyjęciu posypuję odrobiną soli i układam na kleksie jogurtu,
przybieram koperkiem i podaję z ziemniakami z wody.
Kurczak
wędzony na gorąco
Oczyszczone
połówki piersi kurczaka smaruję oliwą, posypuję z obu stron świeżo
zmielonym pieprzem, kładę na ruszt i przykrywam. Po 10 minutach
przewracam kurczaka na drugą stronę. Po następnych 5 minutach wyjmuję,
układam na posmarowanej oliwą blasze i wkładam na ok. 10 minut do
rozgrzanego do 150oC pieca. Dopiekania można uniknąć, gdy wędzarnia
jest względnie dużych rozmiarów i czas wędzenia dużo dłuższy, co
jest możliwe, a wręcz konieczne w plenerze, w kuchni jednak nie
ma na to zwykle warunków. Mięso kurczaka powinno być całkowicie
upieczone, ścięte.
Sos
przygotowuję w międzyczasie: w soku z połowy cytryny rozpuszczam
ok. 50 g cukru pudru, a następnie dodaję po kropelce 100 g dobrej
oliwy, cały czas intensywnie mieszając miotełką, trochę podobnie
jak przy kręceniu majonezu (proporcje cytryny i cukru są dość względne,
zależą od indywidualnego smaku). Dorzucam kilka listków pokrojonej
w duże strzępki zielonej kolendry i łyżkę drobno siekanego szczypiorku
(nie mając świeżej kolendry, nie zastępuję jej kolendrą suszoną,
tylko dodaję więcej szczypiorku). Mieszam.
Na
talerzu układam rozetę z cienkich plasterków świeżego ogórka (nie
obranego ze skórki), oblewam 1-2 łyżkami gęstego jogurtu, na tym
kładę kawałki obranego awokado, na awokado pokrojonego w plastry,
posolonego kurczaka i całą tę piramidkę zalewam 2-3 łyżkami sosu.
Warzywa można też zmieszać z jogurtem w osobną sałatkę, ale ostatnio
w kuchni światowej modne są ?kompozycje pionowe?. Podaję z pieczywem.
Kaczka
po singapursku
Pierś
kaczki, razem ze skórą, nacinam w szeroką kratkę, obtaczam w solidnej
porcji sosu sojowego i pozostawiam w miseczce do zamarynowania na
ok. 15 minut. Wędzę trochę dłużej niż kurczaka, po czym przekładam
na ok. 15 minut do pieca (150oC). Kaczka powinna pozostać saignant,
czyli lekko surowawa, ale na tyle miękka, żeby dała się gryźć.
W
międzyczasie na oliwie podsmażam jedną dużą pokrojoną w paski cebulę
(kroję ją wzdłuż, a nie, jak zwykle, w poprzek) i jedną podobnie
pokrojoną słodką paprykę. Dorzucam pokrojony w paseczki duży plaster
szynki, szczyptę kurkumy, 2 łyżki sosu sojowego i 2 łyżki sosu ostrygowego.
Chwilę smażę, mieszając, i wkładam w to 200 g (proporcje na 4 osoby)
surowego makaronu sojowego, podlewam odrobiną bulionu i mieszam
dalej, aż makaron będzie miękki (ok. 5 min).
Jednocześnie
na drugiej patelni smażę jajecznicę na oleju (1 jajko na porcję).
Kładę na talerzu na makaronie z papryką. Na samym wierzchu układam
wachlarzyk z pokrojonej w plasterki i osolonej kaczej piersi.
...........
|