|
Zarówno
obrane, jak i jeszcze nie obrane szparagi przechowuję, w razie potrzeby,
przykryte ścierką namoczoną w wodzie z cytryną.
Szparagi
z wody
Wiążę
je sznurkiem w pęczek, wkładam do wrzątku z solą, cukrem i sokiem
z cytryny - ilości przypraw zależą od wyczucia oraz indywidualnego
smaku, same szparagi bywają mniej lub bardziej gorzkie, silniej
albo słabiej aromatyczne, a wody powinno być tyle, żeby były nią
całkiem zakryte. Gotuję do pierwszej miękkości - białe szparagi
ok. 10 minut, zielone w granicach 8 min. Wody nie wylewam, bo jej
także użyję do zupy.
Na
ciepło podaję z podsmażonym na brązowo masłem, wzmocnionym siekaną
pietruszką i odrobiną octu albo z pracochłonnym sosem holenderskim
(patrz "Magazyn" z 28 lutego). Oczywiście może być też
tarta bułeczka na maśle. Zimne lubią sos vinaigrette albo lekki
majonez.
"Tania"
zupa szparagowa
Umyte
łupiny i poodcinane końcówki z mniej więcej kilograma obranych szparagów
(dwie wiązki) wrzucam do garnka na rozgrzane masło (łyżka stołowa).
Podsmażam je mieszając, aż zaczną się "pocić" i rozejdzie
się po kuchni szparagowy zapach. Zalewam połową kieliszka białego
wina, gotuję przez chwilę na dużym ogniu, żeby składniki się dobrze
połączyły, i zalewam wodą, w której gotowałem szparagi, dolewam
100 g mleka i tyle samo śmietany. Po ok. 10 min zlewam przez sito
i wyciskam chochlą miąższ. Zagęszczam masłem zagniecionym na zimno
z mąką w proporcji pół na pół, czyli beure maniere (20 g), i gotuję
jeszcze krótką chwilę.
Bardzo
dobrze jest wrzucić do zupy ugotowane, lecz nie przetarte czubki
szparagowe.
Efektownie
jest przygotować osobno zupę z białych i zielonych szparagów i połączyć
je ze sobą na talerzu. Leję obie zupy jednocześnie dwoma chochelkami,
z dwu stron talerza, wtedy obie barwy spotykają się na środku i
nie mieszają się.
Lody
szparagowe
Nie
wierzycie? Spróbujcie, warto.
Zagotowuję
3/4 litra mleka. Dwie wiązki ugotowanych szparagów rozdrabniam mikserem
na puree. 8 żółtek roztrzepuję z cukrem (200 g, choć ilość zależy
od intensywności szparagów) na masę. Do gorącego mleka dolewam 200
g śmietany kremówki (30 proc.) i mieszając powoli wlewam mleko do
jajek (nigdy odwrotnie!). Teraz podgrzewam to bardzo ostrożnie,
mieszając drewnianą łyżką, tak żeby osiągnęło temperaturę ok. 90
stopni, ale się nie zagotowało - jest taki moment, my, kucharze,
nazywamy go "chwilą róży": kiedy dmuchnie się na ociekającą
kremem łyżkę, rozsuwająca się masa tworzy nie kółko (jak przedtem
i potem), ale krąg wystrzępiony, przypominający kontur kwiatu.
Dodaję
cały mus, mieszam dokładnie trzepaczką i wstawiam do zamrażarki
(najlepiej -12iC, ale może być też mniej zimna). Od czasu do czasu
wyjmuję do zamieszania i wstawiam z powrotem. Kiedy zamarzną, lody
podaję ugarnirowane szparagami w syropie, które przygotowałem tak:
8 szparagów gotuję w wodzie z rozpuszczonym w niej cukrem (pół na
pół, po 100 g), z dodatkiem pokrojonej w wąziutkie pasemka cienko
obranej (bez białego) skórki z połowy pomarańczy. Po 10 min chłodzę
i gotowe. Fantastyczny deser, choć lody szparagowe można też podać
zamiast zupy, o ile następujące po nich danie główne będzie lekkie,
np. medalion cielęcy, kurczak w potrawce czy ryba (nigdy wołowina
czy dziczyzna). W takim wypadku należy użyć nieco mniej cukru.
...........
|