|
Jedno
po drugim wbijam sześć oddzielonych od białka żółtek i każde po
kolei energicznie mieszam z masą w rondlu. Teraz dodaję ser i dokładnie
mieszam (ser niekoniecznie musi się od razu rozpuścić).
Sprawdzam
smak i ewentualnie lekko doprawiam.
Biorę
kilka niewielkich miseczek (w nich także będę suflet serwować).
Mogą to być naczynia dość dowolnego kształtu i wielkości; przy podanej
wyżej ilości składników - cztery naczynia wielkości małego kubka),
starannie smaruję je w środku masłem (najwygodniej zrobić to palcem,
choć można posłużyć się kawałkiem bibułki). Sypię do każdej łyżkę
tartej bułki, którą następnie, powoli okręcając miseczkę, ostrożnie
wysypuję, tak aby bułka pokryła całą wewnętrzną powierzchnię naczynia.
Teraz
dopiero ubijam wszystkie sześć białek (trzeba uważać, żeby nie dostała
się tam ani odrobina żółtka) na maksymalnie sztywną pianę (ubite
wcześniej zdążyłyby nieco siąść, a tego byśmy nie chcieli). Mieszam
pianę z masą w rondlu bardzo dokładnie, ale też bardzo delikatnie
- mieszające ruchy łyżką należy wykonywać jakby od dołu, od spodu
naczynia.
Gotową
masą napełniam miseczki do trzech czwartych wysokości. Końcem noża
przejeżdżam dookoła wzdłuż ścianki, leciusieńko oddzielając brzeg
powierzchni od naczynia (żeby lepiej rosło).
Miseczki
wstawiam do blachy z gorącą wodą, do wysokości dwóch trzecich naczynia,
a następnie do piekarnika (blacha z wodą nie jest konieczna, daje
jednak nieco lepszy efekt). Przez 15 minut trzymam je w temperaturze
180 st. C, po czym zwiększam ją do 200 stopni i piekę jeszcze ok.
20 minut. Dobrze mieć szybę w piekarniku, żeby podglądać, czy suflet
nie nabiera koloru ciemniejszego niż złoty. Gotowy suflet ma być
nie tylko złotobrązowy z wierzchu, ale i suchy w środku, co sprawdzamy,
przebijając go zapałką albo wykałaczką.
Podajemy
natychmiast po wyjęciu z piekarnika.
Każda
chwila zwłoki to utrata jakości, bo suflet przeznaczony do serwowania
na gorąco stopniowo siada i szybko traci swoje główne walory. (Nic
mnie bardziej nie denerwuje, jak 200 sufletów w piecach, oczekujących
na zakończenie przedłużającej się "części oficjalnej",
by zainaugurować tłumny bankiet).
Suflet
z kurczaka
Siekam
jak najdrobniej 150 g kurczaka z rosołu (najlepiej pierś) i 50 g
szynki.
Przygotowuję
zasmażkę (jak wyżej), którą rozprowadzam nie mlekiem, ale 250 ml
rosołu. Wbijam żółtka z czterech jaj, dodaję szczyptę estragonu
i niecałą łyżeczkę skórki otartej ze świeżej cytryny. Dodaję kurczaka,
ubitą pianę, wlewam do miseczek i piekę (jak wyżej).
Suflet
jarzynowy
Ten
suflet robię bez mąki. Jest niezwykle delikatny, ale też nie zawsze
się udaje.
W
100 g słodkiej śmietany rozbijam lekko trzy żółtka, dodaję 250 g
pokrojonych w kosteczkę gotowanych jarzyn: marchewka, kalafior,
cukinia, brokuły. Solę i pieprzę do smaku.
Dodaję
pianę z białek, wlewam do miseczek, wysypanych tym razem nie tartą
bułką, ale mąką. I do pieca.
Zachęcam
do eksperymentowania z różnymi składnikami.
...........
|