Strona główna  

Polędwica

Polędwica, czyli befsztyki

Podział polędwicy, marynata włoska, peppersteak, chateaubriand, sos Barbarella, beef engadier

Dziś zademonstruję, jak oczyścić i podzielić wołową polędwicę, jak ją zamarynować i jak przyrządzić z niej popularne potrawy, może odrobinę inaczej niż w bardziej znanych wersjach ortodoksyjnych.

Zaskoczyło mnie, że większość polskich przepisów na mięso zaczyna się od polecenia umycia go. Mnie by to w ogóle nie przyszło do głowy, bo w krajach znanych mi dotychczas rzeźnicy sprzedają zawsze czyste mięso. Mo-że polscy rzeźnicy nie szanują klientów, w każdym razie umówmy się, że mięso przyrządzane w kuchni jest zawsze umyte.

Podział polędwicy

Najpierw długim ostrym nożem oczyszczam polędwicę ze srebrzystej błony, na tyle precyzyjnie, żeby nie schodziła razem z cennym mięsem (samej błony nie wyrzucam, wykorzystam ją do jakiejś zupy).

Następnie dzielę ją na części według stałej zasady, zaczynając od grubszego końca, czyli "główki": najpierw końcówkę odkrawam na boeuf stroganow, potem odcinam długi odcinek chateaubrianda (ale pojedynczy, na jeden olbrzymi kotlet), następnie idzie także dość grube tournedo, po nim trzy rzezki na filet mignon, wreszcie druga końcówka, podobnie jak i pierwsza - na stroganowa.

 

Grubość poszczególnych kotletów zależy od wielkości samej polędwicy, najlepiej porównać ze zdjęciami obok.

Marynata włoska

Do miseczki wlewam 150 g oleju lub oliwy. Dokładam 3 ząbki czosn-ku, po sporej szczypcie oregano, rozmarynu, szałwii, bazylii, tymianku (najlepiej świeże zioła, ale mogą też być suszone), 4-5 rozgniecionych kulek jałowca, kilka liści bobkowych. W to wkładam polędwicę w całości lub pokrojoną na kotlety i marynuję przez co najmniej pół godziny, a można też, ze znakomitym skutkiem, potrzymać tak mięso przez całą dobę.

Peppersteak

Na suchej, zimnej patelni rozgniatam 3 łyżki stołowe czarnego pieprzu - robię to zwykle za pomocą szklanej miski, której dnem kruszę pieprz, dzięki czemu nie odskakuje on na boki i nie rozsypuje się po całej kuchni. Obtaczam w tym pieprzu kotlety z dowolnej części polędwicy (lub z antrykotu), a jeśli wybrałem filet mignon, liczę po dwa na osobę). Kładę kotlety na rozgrzaną oliwę (lub olej), podsmażam po minucie z każdej strony i odkładam na talerz. Tłuszcz wylewam do zlewu, ale patelni nie myję!

Na tę samą patelnię wsypuję resztę pokruszonego pieprzu, połówkę drobno posiekanej średniej cebuli (proporcje na 4 osoby), krótką chwilę podsmażam na dużym ogniu, podlewam wódką (30 g) i czerwonym winem (ok. 50 g), dodaję sosu mięsnego (ok. 50 g, może być z torebki) i zaciągam gęstą śmietaną (około 100 g).

Gdy sos się zagotuje, wkładam doń kotlety, po minucie przewracam i duszę tak długo, jaki efekt pragnę osiągnąć - krwiste krócej, wysmażone dłużej. Podaję z ziemniakami, ryżem albo z makaronem.

Chateaubriand

Gruby, niemal sześcienny kawał mięsa stawiam na płaszczyźnie przecięcia i silnie zgniatam pięściami, dociskając z góry całym ciężarem ciała (w żadnym wypadku do chateaubrianda nie używam tłuczka do mięsa). Smażę na 2-3 łyżkach oliwy, najpierw po minucie z każdej strony, a potem na nieco mniejszym ogniu niż befsztyk (ze względu na grubość). Na krwisto jest gotowy już po ok. 5 minutach, ale niektórzy lubią go przetrzymać nawet do 12 minut.

Gotowy befsztyk kroję w grube plastry, obok których leję na talerz kilka łyżek sosu. Zwykle stosuje się sos bearneński, czyli holenderski (patrz egg benedict, "Magazyn" nr 9/208) wzbogacony estragonem, ja proponuję mój sos Barbarella, który równie znakomicie pasuje do tournedo, filet mignon, a nawet do smażonej ryby.

Sos Barbarella

Na malutkiej ilości oliwy, za to na dużym ogniu, podsmażam 50 g siekanego w skwarki boczku i tyle samo cebuli pokrojonej w cienkie półplasterki. Gdy boczek puści tłuszcz, dorzucam po 100 g pieczarek w plasterkach i pokrojonego w słupki świeżego ogórka (ze skórką), 50 g wódki, łyżkę musztardy, wreszcie 200 g kwaśnej śmietany. Gotuję na patelni ok. 4 minut, stale mieszając, po czym dodaję 50 g sosu mięsnego, 100 g pokrojonych w kostkę pomidorów i sól do smaku. Gotuję jeszcze 4-5 minuty, cały czas mieszając. Na koniec dodaję sporą garść siekanego koperku.

Beef engadier

Szwajcarska wersja boeuf stroganow. Kroję mięso w kostkę gulaszową (wolę taką formę, niż stosowane w Polsce cieńsze lub grubsze pasecz-ki), posypuję solą i wrzucam na rozgrzaną oliwę (lub olej). Mieszając, smażę chwilę na dużym ogniu, aż się zrumieni. Zdejmuję mięso z patelni i odkładam na talerzyk. Na tej samej patelni, nie dodając już tłuszczu, smażę posiekaną ćwiartkę dużej cebuli (30 g) i 50 g kurek, dodaję 50 g czerwonego wina, łyżeczkę sproszkowanej papryki węgierskiej (tej słodkawej), 100 g sosu mięsnego, wreszcie zaciągam 150 g gęstej śmietany. Redukuję na dużym ogniu 4-5 minut, aż sos zgęstnieje. Dodaję pokrajane w cienkie paseczki dwa ogórki konserwowe, gotuję jeszcze chwilę i dodaję z powrotem mięso. Po zagotowaniu danie jest gotowe.

Podaję najchętniej z kluseczkami.

...........