|
Smażę
na dużym ogniu, z obu stron, w sumie niecałą minutę (zbyt dłu- go
smażona byłaby sucha i szara w przekroju). Wątróbka ma być sprężysta,
z wierzchu przyrumieniona, w środku różowa, a nawet leciutko krwista.
Solę
i pieprzę dopiero pod sam koniec smażenia, ponieważ posolona za
wcześnie, twardnieje.
Wątróbka
z jabłkami
Jabłko
(w ilości podobnej jak wątróbka) kroję w cienkie cząstki, raczej
w ósemki, a nawet szesnastki, niż w ćwiartki.
Czyszczę
i obieram ze skórki, dla ładnego, zaokrąglonego kształtu obcinam
końcówki.
Smażę
jabłka na maśle. Kiedy są już miękkie, dodaję pokrojoną w paski
wątrobę. Podlewam kieliszkiem bia-łego wina i smażę najpierw na
dużym ogniu, potem jeszcze trochę na małym, szarpiąc co chwila patelnią,
żeby nic do niej nie przywierało.
Podaję
z krążkami cebuli maczanymi w cieście piwnym, smażonymi w głębokim
oleju, i z odsmażanymi ziemniakami. (Przepis na ciasto piwne zamieściłem
w lekcji poświęconej jabłkom: sypię do miski 200 g mąki, dodaję
szczyptę soli i łyżkę stołową cukru, mieszam, wbijam dwa jaja i
jedno żółtko, wlewam ćwierć litra piwa, mieszam dokładnie trzepaczką
i delikatnie dodaję pianę z dwóch białek).
Wątróbka
z ziołami
Oczyszczoną
i pokrojoną w paski wątróbkę (jak w poprzednim przepisie) kroję
dalej, skośnie, na mniejsze cząstki. Smażę je tak jak w pierwszym
przepisie, tylko jeszcze odrobinę krócej, zdejmuję z patelni i odkładam
na bok.
Podsmażam
na maśle drobno posiekaną cebulę (jedna duża na 3-4 porcje), gdy
się zeszkli, podlewam kieliszkiem białego wina i dodaję 1-2 łyżki
sosu mięsnego (demi glace), który zawodowy kucharz zawsze ma na
podorędziu.
Dosypuję
po solidnej szczypcie siekanej bazylii, tymianku i estragonu (oczywiście
najlepiej świeżych) i trochę zielonej pietruszki. Mieszam, a gdy
masło połączy wszystkie składniki w sos, wkładam z powrotem wątróbkę,
znowu mieszam i gdy tylko się podgrzeje na małym ogniu, podaję na
stół.
Do
takiej wątróbki świetnie pasuje ryż, ziemniaki puree albo maka-
ron, ja najchętniej podaję szwajcar-skie spatzle, którym poświęcę
osobną lekcję.
Saltimbocca
alla Romana
Niniejszy
przepis nie dotyczy wątroby, ale jest atrakcyjnym uzupełnieniem
lekcji poprzedniej, poświęconej cielęcym kotletom.
Centymetrowej
grubości eskalopki (po 2 na porcję) rozbijam lekko przez plastikową
folię. Nie obtaczam w mące, co lubią robić niektórzy włoscy kucharze.
Na każdym układam kilka listków świeżej szałwii, które przykrywam
cienkim plasterkiem szynki parmeńskiej (z braku oryginalnej, włoskiej,
można posłużyć się łatwiej dostępną polską szynką surową wędzoną
na zimno, najlepiej ?staropolską? z Ostródy). Zszywam każdy eskalop
wykałaczką z wierzchu, a solę i pieprzę tylko od spodu. Smażę na
oleju, najpierw wierzchem do dołu. Po zdjęciu kotletów "deglasuję"
patelnię, wylewając na nią pół kieliszka porto, madery albo innego
czerwonego słodkiego wina, dodaję szczyptę siekanej pietruszki i
na dużym ogniu mie- szam intensywnie trzepaczką upaćkaną w miękkim
maśle, aż sos połączy się w gładką całość.
Wyjmuję
z kotletów wykałaczki, podaję z risotto, zwykłym lub grzybowym,
albo z polentą z kaszki kukurydzianej. Na wydaniu polewam sosem.
...........
|