Strona główna  

Jajko

Jajko, czyli śniadanie

Jajecznica, jajka sadzone, Egg benedict

Kurze jajo występuje w niezliczonej ilości przepisów, we wszystkich rodzajach potraw, choć stosunkowo rzadko w roli głównej. Dziś kilka słów o daniach, których jajko jest głównym bohaterem i które najlepiej pasują do stołu śniadaniowego.

O jakości jajka przesądza jego świeżość, dlatego też od chwili rozstania z matką kurą nie powinno czekać na spotkanie z talerzem dłużej niż tydzień - po tym czasie żółtko blaknie, pojawiają się na nim plamki, a białko traci spoistość i rozlewa się. Przed wrzuceniem jajka do garnka, czy na patelnię, zawsze wybijamy je na talerzyk lub do miseczki, by mieć szansę dobrze mu się przyjrzeć. Jeżeli planujemy gotowanie w skorupce, jajko można wstępnie zanurzyć w szklance z zimną wodą - świeże spocznie spokojnie na dnie, tygodniowe uniesie się czubkiem nieco ku górze, a starsze będzie pływało.

Barwa skorupki, wbrew rozmaitym przesądom, nie ma żadnego znaczenia, ale kolor żółtka - tak: im ciemniejsze, tym lepsze, bo to znaczy, że kura była dobrze karmiona.

Jajecznica

To jedno z najprostszych dań świata wychodzi czasem zupełnie niechcący - np. kiedy nie uda nam się omlet albo zagapimy się przy mieszaniu sosu holenderskiego.

 

Każdy umie ją przyrządzić, ale kombinacji i sposobów są setki. Oto standardowa wersja podstawowa, mająca pierwszeństwo w zawodowej gastronomii.

Roztrzepać jajka widelcem w miseczce (oczywiście nigdy srebrnym, bo sczernieje), posolić, dolać trochę śmietanki (najlepiej odmierzać skorupką - objętość połówki na każde jajko), która nada jajecznicy puszystości, i trzepać jeszcze przez chwilę.

Smażymy na lekko roztopionym maśle, mieszając ubijaczką do sosów i ani chwili dłużej, niż potrzeba, gdyż jajka przetrzymywane na patelni gwałtownie tracą świeży smak i konsystencję.

Gotową jajecznicę wkładam do filiżanki, upycham łyżką, przykrywam talerzykiem, po czym odwracam całą tę konstrukcję do góry dnem i zdejmuję filiżankę. W ten sposób formuję zgrabną babeczkę, którą lubię na zakończenie udekorować szczypiorkiem.

Jajka sadzone

Podstawową rzeczą jest patelnia. Najwygodniej używać teflonowej. Jeśli jest żelazna, powinna być nie za lekka i nie za ciężka, lepiej, żeby miała grube dno. (Brudną, przypaloną patelnię najlepiej wypalić solą, aż sól sczernieje, a następnie wytrzeć całą powierzchnię papierowym ręcznikiem nasączonym olejem).

Wbijamy jajka na roztopione masło i czekamy, aż zetnie się całe białko. Można też zdjąć patelnię z ognia chwilę wcześniej i wstawić ją na moment do pieca. Solimy na samym końcu, bo inaczej na żółtku pojawią się nieapetyczne białe plamki.

To było banalnie proste. Teraz więc coś dla kucharzy ambitnych.

Egg benedict

Rewelacyjne danie śniadaniowe, a także popularny w niektórych krajach brunch (czyli połączenie późnego śniadania z wczesnym lunchem).

Zaczynamy od przyrządzenia sosu holenderskiego. Do rondelka wlewamy 3 łyżki białego wina i łyżkę winnego octu (białego), wrzucamy kilka łodyg pietruszki (bez listków), pół bobkowego liścia i szczyptę pieprzu. Gotujemy to na dużym ogniu, aż zredukuje się do połowy (4-5 min) i odstawiamy do przestudzenia. W drugim rondelku roztapiamy 100 g masła. Kiedy się zagotuje, łyżką cedzakową zdejmujemy szumowiny, aby masło było absolutnie klarowne. Teraz dwa surowe żółtka roztrzepujemy z przestudzonym winem. Trzeba to robić długo i energicznie. Ważne jest, aby utrzymywać stałą temperaturę i to ani za niską (bo nie osiągniemy puszystości), ani za wysoką (bo zrobi się jajecznica). Najlepiej rondelek, w którym roztrzepujemy żółtka, trzymać bezpośrednio nad garnkiem z gotującą się wodą. Kiedy już masa zrobi się puszysta, przestajemy ubijać i zaczynamy mieszać dodając po kropelce masło (należy uważać, żeby miało podobną temperaturę!), szczyptę soli i ewentualnie kropelkę sosu Worcestershire lub Tabasco. Gotowy sos odstawiamy na brzeg kuchenki lub w inne miejsce, gdzie będzie mu ciepło. Teraz przygotowujemy jajka w koszulkach (patrz zdjęcia). Surowe jajka wbijamy do osobnych filiżanek, w wysokim garnku zagotowujemy wodę z octem, po czym przykręcamy gaz do minimum, tak aby woda nie wrzała. Teraz szybkim ruchem wrzucamy do wody jajka. Jest to procedura raczej łatwa i efektowna, trzeba jednak postępować ostrożnie i pamiętać, że wody nie wolno osolić. Po trzech minutach wyławiamy łyżką cedzakową białe kuliste bryły, które kryją w sobie idealnie miękkie żółtko.

Opiekamy grzanki, każdą smarujemy masłem (nieobowiązkowo) i przykrywamy plasterkiem szynki. Na szynce kładziemy jajko w koszulce, całość polewamy obficie sosem holenderskim i wkładamy na 30-40 sekund do rozgrzanego piekarnika. Staramy się nie spuszczać ich z oka - sos musi zmienić się w złotobrązową skorupkę, ale trzeba bardzo uważać, żeby się nie przypaliło.

Fantastyczny efekt daje położony na jajku plasterek trufli, ale i bez tego egg benedict to przysmak nie lada, bez wątpienia wart całego tego zachodu.

...........