Strona główna  

Jabłka

Jabłka, czyli podwieczorek

Jabłka w cieście piwnym, jabłka pieczone z bakaliami, jabłuszka za żaluzjami, świńskie uszy

Powiadają, że jabłka są dobre na wszystko. W każdym razie jest to owoc, który ma bardzo szerokie zastosowanie w kuchni i to przez okrągły rok, a uwielbiają je zarówno dzieci, jak i dorośli. Dziś proponuję kilka wariantów deserowo-podwieczorkowych, na ciepło, słodko i raczej mało dietetycznie.

Gatunek jabłek, które wybieramy, zależy przede wszystkim od gustu, choć ja osobiście uważam, że do kuchni nadają się wyłącznie słodkie i aromatyczne. Ale niekoniecznie te uprzemysłowione nowe gatunki, których jest najwięcej w sklepach - najlepiej kupować klasyczne odmiany na zielonych bazarach, sprzedawane przez drobniejszych handlarzy-sadowników. Zawsze uważam, żeby jabłka nie były mączyste, czyli stare, przeleżałe.

Jabłka w cieście piwnym

Najpierw proponuję danie szalenie popularne i przyrządzane na bardzo rozmaite sposoby, choć wcale nie zawsze z równie smakowitym efektem. Ja robię to tak:

Obieram jabłka możliwie cienko, kroję w pierścienie grubości centymetra i oczyszczam z pestek, wycinając nożem kwadracik ze środka (można też kroić w ćwiartki, tak jest łatwiej, jednak efekt będzie znacznie mniej spektakularny).

 

 

Teraz ciasto. Sypię do miski mąkę, powiedzmy 200 g (na cztery porcje), dodaję szczyptę soli i mniej więcej łyżkę stołową cukru, mieszam. Wbijam dwa jajka plus dodatkowo jedno samo żółtko, wlewam ćwierć litra piwa i mieszam dokładnie trzepacz-ką. Ubijam pianę z dwóch białek i dodaję do masy, mieszając tak, by zagarniać łyżką od spodu - dzięki temu ciasto będzie bardziej puszyste.

Do garnka wlewam olej na wysokość ok. 6 cm (tyle, żeby placki pływały i nie przywarły do dna) i rozgrzewam do ok. 180oC; obok, w głębokim talerzu mieszam cukier z cynamonem i przygotowuję miseczkę z mąką. Każdy krążek jabłka z osobna obtaczam w mące, maczam w cieście (wrzucam i wyjmuję), wreszcie ostrożnie wkładam do oleju - wszystko to najlepiej robić ręką (tylko ostrzegam: uwaga na palce!). Kiedy krążki jabłek napęcznieją w piękne "oponki" i nabiorą koloru złotawobrązowego, przewracam każdą na drugą stronę, a gdy już obie strony są takie same, wyjmuję łyżką cedzakową i natychmiast wkładam do cukru z cynamonem - gorący olej wchłania cukier, dzięki czemu on się dobrze trzyma ciasta.

Można je podać bez jakichkolwiek dodatków, choć np. w Austrii i Niemczech lubią do tego sos waniliowy, zaś Francuz nie pogardziłby kapką sosu malinowego.

Jeszcze jedno: ten smakołyk można też przyrządzać na raty - wyjmujemy krążki lekko zazłocone, nie wkładamy do cukru, ale odkładamy na bok i z dosmażeniem czekamy na godzinę podwieczorku.

Jabłka pieczone z bakaliami

Kolejny klasyk, choć nie zawsze prawidłowo wykonywany.

Zaczynam od nadzienia. Siekam razem drobno orzechy włoskie i laskowe, dodaję rodzynki, trochę cukru, wlewam kapkę białego wina (nie za dużo!) i jeszcze odrobinę wódki lub winiaku (we Francji chlupnąłbym niewątpliwie parę kropel likieru Grand Marnier).

Każde jabłko obieram do połowy i wycinam środek na wylot. Napycham jabłka bakaliami i jeszcze osypuję nimi po wierzchu.

Żaroodporne naczynie smaruję masłem i zalewam białym winem na wysokość pół centymetra. Wstawiam w to jabłka i wsuwam na 15-20 minut do pieca (180oC). Pilnie obserwuję, czy zanadto nie ciemnieją, czy się nie przypalają, a jeśli tak, to otwieram piec i przykrywam jabłka z góry aluminiową folią.

Po wyjęciu jabłek zlewam pozostały sos, lekko zabielam śmietanką i polewam nim jabłka na wydaniu.

Jabłuszka za żaluzjami

I jeszcze jedna wariacja na popularny temat - placek z jabłkami.

Obrane jabłka kroję w cienkie półplasterki i wkładam do wody z cytryną, żeby nie sczerniały.

Francuskie ciasto kupuję gotowe, bywa bardzo dobrej jakości, a robienie samemu jest czasochłonne. Sprzedają je w płatach, ja wybieram te grubsze, bo mogę sobie dowałkować do odpowiedniej grubości.

Posypuję mąką stolnicę, wykładam ciasto, posypuję je mąką, wałkuję. Docinam brzegi, aby uzyskać prostokąt, dzielę go na pół. Na jednej połówce układam jabłka, drugą składam wzdłuż i nacinam w grzebieniowaty deseń. W miseczce pędzelkiem rozkłócam jajko i smaruję nim ciasto po brzegach, żeby się skleiło. Złożonym "grzebieniem" przykrywam połowę spodu z jabłkami, po czym rozkładam górną część i tak uformowany placek z okienkami przenoszę na wysmarowaną masłem (lub olejem) blachę, smaruję po wierzchu jajkiem (dla lepszego koloru) i wkładam na ok. 12 min do pieca (180oC).

Z pozostałych skrawków ciasta zrobię "świńskie uszy". To już będzie bez jabłek.

Świńskie uszy

Zagniatam ścinki w jedną całość, posypuję stolnicę cukrem, rozwałkowuję ciasto na cukrze, oba boki zakładam do środka i jeszcze raz składam wzdłuż na pół - ciasto ma teraz cztery warstwy. Chowam na co najmniej pół godziny do lodówki, żeby ciasto stwardniało.

Po wyjęciu kroję w plastry, mniej więcej centymetrowe, i odginam lekko oba spotykające się końce wstęgi ciasta. Układam na wysmarowanej blasze i wkładam na ok. 6 minut do pieca. W Szwajcarii świńskie uszka je się o wiele mniejsze, niż widziałem w Polsce, takie na jeden kęs. Też znakomicie pasują na podwieczorek.

...........