|
Skórę
oczywiście zostawiam na mięsie, dzięki niej kurczak będzie nie tylko
smaczniejszy, ale także ładniej się będzie prezentował. Na koniec
odcinam końcówkę kości nogi (to nie jest zabieg konieczny, tylko
noga później lepiej wygląda) i dzielę ją na pół, krojąc w poprzek
stawu, także i pierś przepoławiam w poprzek.
Kurczak
po wiejsku z cytryną
Oto
jeden z wariantów kurczaka smażonego, mój ulubiony. Danie to można
przyrządzić nawet w najbardziej prymitywnych warunkach, choćby i
na ognisku, na patelni obozowej.
Obieram
cytrynę (końcówek nie wyrzucam) i kroję ją w plastry. Po jednym
lub więcej plastrze cytryny wpycham pod skórkę każdego kawałka pokrojonego
jak wyżej kurczaka. Solę i pieprzę mięso (można też poprószyć mąką
dla koloru, ale ja staram się raczej unikać mąki w kuchni) i kładę
na rozgrzany na dużej patelni lub w brytfannie olej. Zawsze smażę
drób najpierw skórką do spodu, bo inaczej skóra się zmarszczy i
nie zapiecze się w chrupką skorupkę. Obsmażam z obu stron po 3-4
min. Myję dużą główkę czosnku, odkrawam końcówkę, ale nie obieram
- czosnkowa łupina nadaje potrawom przy smażeniu znakomitego smaku
- dorzucam na patelnię, mieszam, a po chwili dodaję jeszcze szczyptę
majeranku. Kiedy po kuchni rozejdzie się zapach czosnku, dodaję
umyte i pokrojone w ćwiartki małe ziemniaki (nie obrane) i podlewam
białym wytrawnym winem (ok. 50 g). Teraz wykorzystuję odkrojone
na wstępie końcówki cytryny, wyciskając z nich sok na patelnię.
Jeśli dysponuję piecem, to kiedy całość się zagotuje, wkładam patelnię
na 15-20 min do piekarnika (180iC), w przeciwnym razie smażę dalej
na małym ogniu 20-25 min, pilnując, żeby się nie przypaliło.
Kurczak
pieczony z pomarańczą
Kroję
pomarańczę na ćwiartki i wpycham w kurczaka razem z ząbkiem czosnku.
Potem smaruję go masłem (można też oliwą lub olejem), solę i pieprzę,
wkładam do brytfanny, obkładam dookoła kilkoma kawałkami grubo krojonej
marchwi, pora i cebuli, a następnie wkładam do pieca (200iC) na
45-50 min, aż złotozbrązowieje. W trakcie pieczenia dobrze jest
od czasu do czasu podlać go masłem zbierającym się na dnie brytfanny,
stopniowo coraz bardziej zmieszanym z wypływającym z kurczaka tłuszczem.
Żeby przekonać się, czy kurczę jest już upieczone, ustawiam je pionowo
i obserwuję wysączający się z niego sok - jeśli jest klarowny, to
drób jest gotowy, a jeśli brązowawy, trzeba go jeszcze trochę dopiec.
Teraz
krojenie (warto ustawić obok miskę z zimną wodą do chłodzenia rąk,
bo po wyjęciu z pieca mięso przecież jest gorące). Najpierw nacinam
nogi i odłamuję pałki, potem przekrawam ptaka wzdłuż przez środek,
ale samo mięso, nie naruszając chrząstki, odpychając jednocześnie
mięso od kości i docinam na końcu kość udową.
My,
zawodowcy, staramy się to zrobić jak najdokładniej, chociaż powiadają,
że każdy kawałek mięsa, który pozostanie przy kościach, należy do
kucharza.
Na
samym końcu wyjęte z wnętrza kurczaka pomarańcze wyciskam do sosu.
Podaję z pieczonymi ziemniakami lub z makaronem (najlepiej szerokie
wstążki).
...........
|