|
Teraz
gotuję to wszystko przez następnych 6-8 godzin na malutkim ogniu,
na tyle żeby utrzymać wywar w punkcie wrzenia, aby bulion wyciągnął
cały smak z kości. W miarę gotowania wywar staje się coraz bardziej
klarowny. Potem wyjmuję kości i warzywa, bulion przelewam do innego
naczynia i odstawiam na noc do schłodzenia, najlepiej do lodówki.
Następnego
dnia, przystępując do drugiej fazy przedsięwzięcia, zaczynam od
zebrania pływającego po wierzchu stężałego tłuszczu (jeśli chcę
wykorzystać bulion dopiero po kilku dniach, to zostawiam tłuszcz
i zdejmuję przed samym użyciem - tłuszcz chroni smak bulionu, stanowi
naturalną pokrywkę zabezpieczającą przed kontaktem z innymi produktami).
Na
5 litrów wywaru biorę teraz kilo wołowiny, mogą być z powodzeniem
skrawki. Mięso, 2 marchwie i 1 seler siekam drobno nożem (można
też przekręcić przez maszynkę nastawioną na najgrubsze cięcie).
Dla koloru dodaję jednego pomidora (wtedy consomme będzie jaśniejsze).
Do tego wlewam białko z 2 jajek i mieszam, najlepiej ręką. Odstawiam
na 20 minut.
Teraz
wrzucam w to ok. pół kilo kruszonego lodu i znowu mieszam. Wlewam
cały bulion (5 l), dorzucam kilka goździków i liści bobkowych i
stawiam na mały ogień. Mieszam (można np. łyżką cedzakową), żeby
nic nie przywarło do dna i nie przypaliło się - trzeba pilnować,
jak grzejącego się mleka. Widzę, jak stopniowo ścina się białko,
zupa zaczyna się jakby "warzyć", po czym mięso wypływa
na wierzch i formuje się w coraz bardziej zbity blok. Kiedy masa
na wierzchu zaczyna się ruszać, "oddychać", przestaję
mieszać, tylko odsuwam masę łyżką od brzegu garnka i patrzę, czy
wywar jest już dość klarowny.
Jeśli
jest mętny i szary, mogę spróbować zastosować zabieg ratunkowy -
wrzucam jeszcze jedną porcję kruszonego lodu i białka i powtarzam
proces klarowania. Consomme będzie teraz słabsze i jaśniejsze, ale
nadal dobre. Jak teraz się nie uda, to już klapa (w poważnej restauracji
można w tym momencie zmarnować 30-40 kilo mięsa!).
Kiedy
wywar zaczyna kipieć po bokach, zdejmuję z ognia i odstawiam do
schłodzenia (co najmniej 20 min). Nabieram teraz wywar z mięsem
chochlą i przelewam przez sito wyłożone gazą lub bibułką.
Przed
podaniem doprawiam solą i pieprzem.
Jeśli
pragnę osiągnąć szczególnie esencjonalny wywar - consomme double
- biorę od początku podwójną porcję mięsa.
Zupa
winna
Do
bulionu wlewam białe wino mniej więcej w proporcji 100 g na litr,
ale każdy musi wyczuć, jaka proporcja najbardziej mu odpowiada -
chodzi o to, żeby zupa od zbyt dużej ilości wina nie zrobiła się
kwaśnawa. Zaciągam słodką śmietaną i zagotowuję. Dorzucam cieniutkie
paseczki jarzyn (np. marchewka) i podgotowuję. Na wydaniu posypuję
siekaną natką pietruszki.
Consomme
imbirowe
Do
gotowego consomme (1 l) dodaję 100 g obgotowanych osobno i pokrojonych
w paseczki strączków cukrowego zielonego groszku (można go w Polsce
gdzieniegdzie dostać), 25 g drobno posiekanego świeżego imbiru,
i doprawiam ok. 25 g sosu sojowego Kikkoman (albo innego japońskiego).
Zimne
consomme po madrycku
A
teraz rewelacyjny chłodnik.
Do
gorącego consomme dodaję trochę żelatyny (7 g/l) - ale jak wywar
jest bardzo dobry, intensywny, to samo się zetnie. Odstawiam do
schłodzenia do lodówki, zupa powinna osiągnąć konsystencję lekko
galaretowatą.
Podaję
z gotowanym ryżem i drobno pokrojonymi, obranymi ze skórki pomidorami.
...........
|