|
......Po
zdjęciu z patelni odsączam każdy kotlet z nadmiaru tłuszczu, układając
go na chwilę na papierowym ręczniku. Dobry sznycel poznać po tym,
że jego powierzchnia jest pokryta drobnymi fałdkami, a po przekrojeniu
panierka odstaje od mięsa. Jeśli nie odstaje, to znaczy, że kotlet
leżał w panierce od paru godzin albo że usmażono go na nieodpowiednim
tłuszczu. Leniwi kucharze wolą smażyć sznycle w oleju od frytek
- po kąpieli w głębokiej fryturze kotlet wygląda aż za ładnie, ale
w smaku i konsystencji jest dużo gorszy.
Klasyczny
sznycel wiedeński garniruje się koreczkiem z filecika z anchois,
owiniętym wokół marynowanego kapara. Ja osobiście wolę dekorować
go sfrytowaną na chrupko natką pietruszki. Kotletowi powinna też
towarzyszyć ćwiartka cytryny, no i ziemniaki - najlepiej odsmażane
albo frytki.
Eskalopki
mediolańskie. Robi się je podobnie jak wienerschnitzel, z tą
jednak różnicą, że kotlet jest dużo mniejszy i wyraźnie grubszy.
Po prostu odcinam pojedynczy eskalop i rozbijam go minimalnie. Dalej
postępuję identycznie jak w poprzednim przepisie, przy czym tarta
bułka nie musi już być biała. Na wydaniu polewam masłem noi- sette,
czyli podsmażonym na patelni na brązowy kolor. Robi się to raczej
na dużym ogniu, stale mieszając (ja po prostu szarpię patelnią).
Masło nie może się przypalić, musi jednak osiągnąć stan, w którym
nabiera charakterystycznego, orzechowego aromatu. Podaję z makaronem
(wstążki), choć Włosi woleliby spaghetti w sosie pomidorowym.
Cordon
bleu. A teraz kotlet po szwajcarsku. Na rozbitym jak na sznycel
wiedeński mięsie układam przycięty do kształtu prostokąta plaster
gotowanej szynki (3 mm grubości), ale tak, aby połowa sznycla pozostawała
wolna. Na szynce układam taki sam plaster żółtego sera (gruyere
albo ementaler) i przykrywam drugim prostokątem szynki. Teraz składam
kotlet na pół, dociskam boki, żeby ser i szynka były całkowicie
zamknięte w mięsie. Panieruję i smażę na oleju, na niedużym ogniu,
nieco dłużej niż poprzednie kotlety. Po przekrojeniu ser powinien
wypływać ze środka. Podaję z kopytkami (i masłem noisette) albo
ze smażonymi ziemniakami. Identycznie, ale bez panierki, robi się
engardinerschnitzel, lubiany przez mieszkańców doliny St. Moritz.
N
......
|